Strona główna Bohaterowie Linki Szablon Blog SPAM

wtorek, 1 września 2015

Epilog

Untitled
"Mów szeptem, jeśli mówisz o miłości."
Rok później
      Zdenerwowana blondynka chodziła po całym pokoju. Jak na złość nie mogła znaleźć swoje złotego łańcuszka, który dostała na tę okazję od swoich rodziców. Nie dość, że denerwowała się całym tym wydarzeniem, to jeszcze zaczęła stresować się, że zgubiła cudowny prezent. Nagle do pomieszczenia weszła Natasha, która gwałtownie się zatrzymała, gdy zobaczyła swoją przyjaciółkę. Przechyliła lekko głowę i delikatnie się uśmiechnęła.
      - Wyglądasz przepięknie – powiedziała. Miriam zaskoczona odwróciła się w jej stronę, a gdy upewniła się, że to jej przyjaciółka, wróciła do poszukiwań wisiorka.
      - Spokojnie, piękna – znów odezwała się Natasha. – Znalazł się. – Powiedziała, podnosząc do góry dłoń, w której trzymała złoty wisiorek. Miriam natychmiast znalazła się blisko niej i głośno westchnęła z ulgą.
      - Co za szczęście! – Wykrzyknęła. Chciała wziąć od Natashy biżuterię, jednak ta cofnęła rękę. Objęła przyjaciółkę w pasie i zaprowadziła ją do dużego lustra, które stało w kącie pokoju.
      - Zobacz jaka ty piękna – powiedziała. Oparła głowę o ramię przyjaciółki i zaczęła ją podziwiać. Miriam pięknie prezentowała się w białej, klasycznej sukni bez ramiączek. Kreacja do pasa była obcisła, potem rozchodziła się niczym suknia balowa księżniczek i kończyła się tuż przy ziemi. Włosy miała spięte w koka, który kilka godzin wcześniej zrobił jej wynajęty fryzjer. Dziewczyna uśmiechnęła się, widząc siebie w tej kreacji. W lustrze odbiła się Natasha, która zakładała teraz przyjaciółce wisiorek na szyję.
      Miriam nie mogła uwierzyć, że wreszcie nastał ten dzień. Już dzisiaj miała stać się panią Horan. Przez ostatnie miesiące wspólnie planowali ten dzień, nie mogąc zdecydować się na miejsce. Aż pewnego wieczoru Miriam wpadła na genialny pomysł, który postanowili zrealizować. Ślub, jak i wesele miał się odbyć w domu Miriam, a dokładnie na pomoście, na którym tak naprawdę wszystko się zaczęło. Cała uroczystość miała być skromna; zaproszeni zostali jedynie rodzice Miriam i Nialla, jego brat, Natasha oraz reszta chłopaków z One Direction. Dziewczyna na swojego świadka wybrała Natashę, z czym nie miała żadnych problemów. Niall długo się wahał kogo wybrać, bowiem miał czwórkę prawdziwych przyjaciół oraz brata, z którym miał cudowny kontakt. W końcu jednak zdecydował się, że jego świadkiem zostanie Zayn. To on go najbardziej wspierał w tych chwilach, gdy walczył o Miriam. To między innymi dzięki niemu dalej walczył o ukochaną i się nie poddał. Postanowił to w ten sposób my wynagrodzić, wiedząc, że reszta bliskich mu osób, nie będzie miała mu tego za złe.
      Miriam zeszła na dół, gdzie czekał już na nią tata, który miał ją poprowadzić do ołtarza. Natasha dała przyjaciółce buziaka w policzek, po czym sama udała się na pomost, by zająć swoje miejsce. Gdy blondynka został sama z tatą, ten spojrzał na nią z prawdziwą czułością.
      - Moja mała księżniczka tak szybko wychodzi za mąż – powiedział, uśmiechając się szczerze. – Wiem, że Niall jest dla ciebie odpowiedni i będziesz z nim szczęśliwa przez całe życie. Już teraz życzę ci szczęścia. Kocham cię. – Przytulił córkę, która odwzajemniła gest, mocno obejmując ojca.
      - Też cię kocham tato. Dziękuje ci za wszystko. – Uśmiechnęli się do siebie, po czym ruszyli w stronę jeziora.
      Miriam poczuła jak do oczu napływają jej łzy, widząc z daleka pięknie udekorowane miejsce i Nialla, który czekał na nią na końcu pomostu. Dziewczyna czuła jak drżą jej dłonie. Była pewna, że chce wyjść za Nialla, jednak do tej pory miała wrażenie, że jest to tylko marzenie. Jednak teraz dotarło do niej, że to się dzieje naprawdę. Naprawdę miała zostać żoną Nialla Horana. Naprawdę miała spędzić z nim resztę życia. Naprawdę miała zestarzeć się z mężczyzną, którego kocha całą sobą.
      Uroczystość wreszcie się rozpoczęła. Miriam przez cały czas miała zaszklone oczy, starając się, by łzy nie wypłynęły i nie rozmazały jej makijażu. Przez cały czas zakochani patrzyli sobie w oczy, tylko czasami zerkali na księdza, który powiedział piękne kazanie na temat miłości. Wreszcie przyszedł czas na przysięgi, które zakochani sami napisali. Jako pierwsza miała zacząć Miriam. Wszystko, co wcześniej napisała wyleciało jej z głowy, jednak wiedziała, że patrząc na Nialla, będzie wiedziała co ma mówić.
      - Niall – wyszeptała. – Jesteś miłością mojego życia i najlepszym przyjacielem od czasów dzieciństwa. Gdy przestałeś się do mnie odzywać, zaczęłam cię nienawidzić. Próbowałam o tobie zapomnieć, nie chciałam mieć już nic nigdy z tobą do czynienia. A teraz wychodzę za ciebie za mąż. – Uśmiechnęła się, a niewielka ilość ludzi, która była zgromadzona na uroczystości, cicho się zaśmiała. – Odmieniłeś moje życie. Sprawiłeś, że zaczęłam wierzyć w prawdziwą miłość. Zmieniłeś mnie w lepszą osobę. I za to ci dziękuję. Musieliśmy wiele przejść, by wreszcie tu stanąć. Chcę, żebyś wiedział, że jesteś najlepszym, co mnie w życiu spotkało. Jesteś najlepszym mężczyzną na świecie. I cieszę się, że to ja zostanę twoją żoną. Kocham cię, Niall. – Skończyła, z trudem powstrzymując łzy. Czuła, że za chwilę nie wytrzyma i da im upust.
      - Miriam – wyszeptał Niall. – Jestem głupkiem, że kiedyś o tobie zapomniałem, choć nie była to moja wina. – Zaśmiał się. – Jesteś najcudowniejszą osobą na całym świecie. Masz cudowne serce, które udało mi się skraść. Gdy sobie ciebie przypomniałem, wiedziałem, że musimy być razem. Nie widziałem innego wyjścia. I choć wiele się namęczyłem, wreszcie udało mi się ciebie zdobyć. Jestem największym szczęściarzem stojąc teraz tutaj właśnie z tobą. Jesteś spełnieniem moich marzeń. Chcę być z tobą do końca życia. Z tobą mieć gromadkę ślicznych dzieci, z tobą się zestarzeć i z tobą umrzeć. Nigdy nie byłem czegoś tak pewien, jak tego, że jesteś miłością mojego życia. Kocham cię, najmocniej na świecie. – Skończył, czując jak do oczu cisną mu się łzy. Rzadko kiedy płakał, ale w tej chwili nie mógł opanować uczuć i szczęścia, które ogarnęło jego całe ciało.
      Przez cały ten czas wszyscy słuchali, jakby zaczarowani, przysięgi młodej pary, która choć była wyszeptana, każdy doskonale ją usłyszał. Zrobiły one na zgromadzonych ogromne wrażenie, a wśród kobiet wywarło wzruszenie. Natasha spoglądała na Harrego, który uśmiechał się do niej czule. Od niedawna tworzyli parę i dzięki temu, że z niczym się nie spieszyli, byli ze sobą naprawdę szczęśliwi.
      Gdy świadkowie wreszcie podali obrączki, które po chwili znalazły się na palcach zakochanej pary, a ksiądz ogłosił ich mężem i żoną, Miriam nie wytrzymała i pozwoliła słonym łzom, spłynąć po policzkach. Nie miało już dla niej znaczenia to, czy rozmaże się jej makijaż. Najważniejsze było, że od teraz jest żoną Nialla Horana. Mocno wpiła się w usta ukochanego, czując miłość, którą obdarzał ją Niall.

***
od autorki: Witam Was po raz ostatni na tym blogu! <3
Wreszcie nastał koniec tego opowiadania. Blog powstał 29 listopada 2012 roku. Prawie trzy lata. To długo, bardzo długo, a ja mam wrażenie, że niedawno publikowałam tu prolog.
Jest to moje pierwsze opowiadanie skończone w całości na blogspocie, od A do Z. Właściwie drugie opowiadanie w życiu, które skończyłam. Kiedyś na onecie wytrwałam do końca, a inne opowiadania, które miałam, usunęłam. Ale to przez wiek, kiedyś gdy miałam jakiś pomysł, od razu zakładałam nowego bloga, nie obmyślając nawet fabuły. Ale to się zmieniło.
Mam Wam tyle do powiedzenia, że połowy pewnie i tak nie napiszę.
Jestem bardzo szczęśliwa, że udało mi się wreszcie zakończyć jakieś opowiadanie. To dla mnie duże osiągniecie i cieszę się, że byliście przez ten czas ze mną.
Pamiętam, że gdy zaczynałam tę historię, miałam 32 komentarze. Zostały trzy, wierne osoby. Ale dla mnie nie ma to znaczenia. Fakt, może trochę przykro, jednak najważniejsze, że miałam dla kogo pisać, a poza tym, pisałam w dużej mierze dla siebie.
Jest mi też smutno, bo bardzo przywiązałam się do tej historii i bohaterów. Pożegnania zawsze są przykre.
W pewnym momencie pisania tego opowiadania, miałam ochotę zakończyć je raz na zawsze. Założyłam tego bloga prawie trzy lata temu, gdy byłam wielką fanką One Direction. W połowie tej historii, przestałam uwielbiać ten zespół, teraz raz na ruski rok posłucham ich piosenki. Dlatego w pewnym momencie to opowiadanie zaczęło mnie męczyć. Jednak wzięłam się w garść, o każdym bohaterze myślałam jak o indywidualnej osobie, którą ja stworzyłam, która naprawdę nie istnieje, i która nie jest gwiazdą. Wtedy było mi lepiej i zapał znów wrócił.
Już prawie kończę, wytrzymajcie jeszcze trochę!
Pewnie zastanawiacie się co dalej. Będzie kolejny blog? Będzie. Kiedy? Nie wiem. Mam dwa pomysły, nad którymi pracuję i zobaczę, który pójdzie mi lepiej. Muszę wszystko dopracować, napisać kilka rozdziałów do przodu i wtedy zobaczymy. Czy będzie to we wrześniu? Wątpię. Na blogspocie nadal będę, wiec informujcie mnie dalej o rozdziałach na Waszych blogach. Nigdzie się nie wybieram. :)
Już ostatni etap tego przemówienia. :D
Dziękuję Wam, że byliście ze mną. W tych trudnych i dobrych chwilach. Wasze komentarze zawsze mnie motywowały do dalszego pisania i wywoływały szeroki uśmiech na mojej twarzy. Gdyby nie Wy, to opowiadanie by nie przetrwało. Jako że mam tylko 3 czytelników, bez problemu mogę Was wyróżnić i jeszcze raz, bardzo podziękować. Dziękuję Aivalar, Melodii i Katy Belieber. Jesteście cudowne! <3
Uff, dobrnęliśmy do końca. :D Przepraszam Was za tak długi opis, ale po prostu musiałam. Mam nadzieję, że jakoś daliście radę to przeczytać. ;D
Żegnam się z tym opowiadaniem i ruszam w nową przygodę.
Dziękuję raz jeszcze!
Pozdrawiam, po raz ostatni na tym blogu! <3